1161) Długa Kijowska. Choć ulica Kijowska sama w sobie jest chyba jedną z najbrdzydszych warszawskich ulic, to z uwagi na przestrzeń i dość chaotyczną zabudowę, to może poszczycić się najdłuższym budynkiem w Warszawie. 500 metrów robi wrażenie. Choć ten bloczek już wielokrotnie gościł na ramach Filosssografii to nie mogłem pokusić się aby go nie pokazać w pełnym słońcu.



1162) Wyższa Warszawa. Gdzieś tam wyżej ponad dachami jest ta inna Warszawa. Pełna dachów, wentylatorów, kominów. Nie zawsze wygląda atrakcyjniej niz z powierzchni ziemi. Jednak jeśli miałbym wybierać okna na podwórko studni, czy na wyłaniające się znad wentylatorów wieżowce - wybrałbym wariant nr 2.



1163) Warszawskie ścieżki rowerowe. Ktos kiedyś zarzucił, że Warszawa jest uboga w ścieżki rowerowe. Tym pogłoskom mówimy stanowcze NIE. Ścieżki są, a jakże, przykładem niech będzie ta w ciągu ulicy Sobieskiego, a że słup w drodze? Zawsze można się zatrzymać, złapać zarówno słup jak i oddech... A tak na poważnie - brawo dla projektanta i wykonawcy...



1164) Mariensztat. W każdym innym mieście to osiedle nie wzbudziłoby zbytniego zainteresowania, ale w Warszawie, jako pierwsze powojenne osiedle zasługuje na uznanie. Mariensztatu nie da się nie lubieć. Miły przyjazny i zapomniany zakątek miasta. Olbrzymi potencjał który nie jest wykorzystywany, ale co można zrobić na rynku wokół którego w przewarzającej mierze mieszkają emeryci którzy żadnego hałasu sobie pod oknami nie życzą...



1165) Ursynów da się lubić. A czemu nie. Potocznie określany sypialnią, może i sypialnią kiedyś był. Gdy nie było dróg dojazdowych, komunikacja kulała, a sklepów było jak na lekarstwo. Obecnie jak wiadomo Ursynów to prestiżowa dzielnica do zamieszkania. Dzielnica naibera kształtu. Usług pod dostatkiem, metro pod nosem. Ci dla których Ursynów jest nadal tylko blokowiskiem sypialnią jakim mianem określą Białołęke z nowy osiedlami pod nazwą Derby 43, 56 czy ile ich tam jest...



1166) Niesamowite Śródmieście Południowe. Jakże Warszawie brakuje takich widoków. linia dachów po horyzont, poprzecinana jedynie wieżycami kościołów. W Śródmieściu Południowym mamy jedynie posmak tego co kiedyś rozciągało sie na przestrzeni kilkudziesięciu km kwadratowych... Na poniższym kadrze górujące wieże Św. Zbawiciela nad wysoką zabudową ul. Noakowskiego. U podnóża niestety wszedł w kadr kawałek osiedla pod komiczną nazwą "Kombajn" - to te kilka paskudnych bloczków przy Rondzie Zawiszy u podnóża najbrzydszego warszawskiego wieżowca - wiadomo jakiego...



1167) W górę serca. Taki napis po Łacinie widnieje na murach kościoła Św. Krzyża. Jakże w cały tragiźmie pokrzepiający musiałbyć widok zwalonej figury Chrystusa wskazującego ręką właśnie na ten napis. I serca sie podnniosły tak samo jak to miasto z bezkresu ruin. Jednak do dawnej świetności jeszcze daleko...



1168) Tylko Polonia na Muranowie. Chciałoby się dodać "paskudzi mury i ściany". Niestety takie hasła w takiej formy nie przynoszą popularności stadionowym wojownikom. Jedno jest pewne, wojnę na murah zawsze przegrywają mieszkańcy którzy muszą na te paskudztwa patrzeć.



1169) Tu była ulica Solna. Widoczna na zdjęciu kamienica Trachtenberga to jedyny świadek dawnej ulicy Solnej. Obecna Aleja Jana Pawła tylko na krótkim odcinku istniała przed wojną. I miała raptem kilkanaście metrów zamiast kilkudziesięciu. Kamienica mimo, że otoczona wokół Socrealistyczną wyższą zabudową dobrze się trzyma choć po wojnie niestety obniżona o dwa piętra.



1170) Mirów. Takie widoczki lubię najbardziej. Ktos powie, jak można lubić taki bałagan architektoniczny? Tu kamienica, tam wyższe PRLowskie bloki, a nad nimi nowoczesne wieżowce. Tak ten chaos można lubić. Na tym przykładzie doskonale widać jak to miasto się zmienia i rozwija.

Komentarze: