1351) Para buch, koła w ruch. Tunel średnicowy jest dla mnie chyba najwybitniejszym osiągnięciem Warszawy dwudziestolecia międzywojennego - a kto wie czy i nie całego XX wieku. Żaden inny zamysł inżynieryjny nie usprawnił tak funkcjonowania miasta. Warto pamiętać, że pomysł kwitł już w czasach Lindleyowskich, ale realizacja przyszła po I WŚ. Swoją drogą ciekawe jak w pierwszych latach wyglądała podróż tunelem, gdy linia nie była zelektryfikowana... Przez pierwsze trzy lata tunel zasnuwały tumany ciemnej pary...



1352) Szerokiej Marszałkowskiej moc. Myślenie o mieście przez pryzmat samochodu i przepustowości ulic. Takie pojmowanie rzeczywistości wpajał w nas PRL. Wydawać by się mogło, że po 1989 roku, zgodnie z obowiązującym kanonem w myśleniu Polaka, że wszystko co powstawało w poprzednim systemie jest be i trzeba to zburzyć lub przebudować, ludzie odwrócą się od szerokiej Marszałkowskiej i zatęsknią za normalną Śródmiejską ulicą. Niestety przyjmując amerykański model funkcjonowania duża część naszego społeczeństwa wjeżdża do sypialni łazienki samochodem. Ludzie którzy nigdy nie jechali autobusem narzekają jaka to komunikacja miejska jest zła i spóźnialska, a w dodatku obsługiwana samymi 30 letnimi Ikarusami... Dobrze, że polityka miasta dąży w kierunku ograniczania ruchu indywidualnego w mieście. Może zatem kiedyś doczekamy prawdziwie miejskiej Marszałkowskiej, a nie tylko Marszałkowskiej autostrady...



1353) Nowy Świat by night. Wieczór na najbardziej zapomnianym i omijanym odcinku Nowego Światu. Swoją drogą daje się zauważyć brak świadomości pewnej części mieszkańców Warszawy, jeśli chodzi o rozgraniczenie i zasięg Nowego Światu i Krakowskiego Przedmieścia. Ile razy na Placu Zamkowym słyszałem rozmowę przez telefon ze skwitowaniem "jestem na Nowym Świecie". Podobnie rzecz sie ma z końcowym odcinkiem Nowego Światu, między pomnikiem Kopernika, a Świętokrzyską, który jest postrzegany jako Krakowskie Przedmieście... Nikt nie mówi o znajomości przebiegu ulic na Ursynowie czy Bródnie, ale gdzie zaczynają i kończą się poszczególne ulice Traktu Królewskiego - wypadałoby wiedzieć.



1354) Oś Saska. Tzn. kiedyś była to Oś Saska, obecnie w żadnym przypadku osi nie przypomina. Jesli mówimy o osi trzeba mieć na uwadzę symetrię w otoczeniu, zabudowie po obu stronach tejże Osi. Obecnie jedynie dom bez kantów i hotel europejski stanowia o osi Saskiej. No może jeszcze dwa bloczyska za Żelazną Bramą umiejscowione po bokach poniższego kadru. Rzekomą Oś przecina autostrada Marszałkowska, której nie sposób w bezpieczny sposób przekroczyć - trzeba nadkładać kilkaset metrów do Królewskiej, bądź Placu Bankowego. całość zamyka "przekręcony" Pałac Lubomirskich - i to by było na tyle - choc jak wiemy historyczna oś sięgała dużo dalej... Niestety obecnie Oś Saska to już tylko wspomnienie światłego ząłożenia Urbanistycznego, z którego obecnie zostały marne strzępy...



1355) Starsze, nowe, stare, nowsze. Ot Warszawa. Stare przenika się z nowym. Brzydkie z ładnym. Wysokie z niskim. Taka była od zawsze i taka jeszcze długo będzie nasza Warszawa. Tak jak już kiedyś napisałem - tęsknimy za jednolitością, za morzem kamienic stojących w kwartałach pierzejowej zabudowy. Ale czy obecna Warszawa nie jest ciekawsza? Co by było gdyby od Placu Unii Lubelskiej do dworca Gdańskiego i od Prymasa Wyszyńskiego do Wisły (nie mówiąc o prawym brzegu miasta) ciągnęło sie morze kamienic... Nuda, nuda, nic się nie dzieje... Nie było by socrealistycznych założeń na MDMie i Muranowie. Bloki oglądalibyśmy na peryferiach, "szklane domy" powstawały by gdzieś poza śródmieściem... Nie należy traktować na poważnie tego stwierdzenia, ale warto zwrócić uwagę na różnorodność naszej Warszawy. Ktoś kto jej nie zna - nigdy nie wie "jakie miasto" ujrzy za najbliższym narożnikiem - i to jest prawdziwa wartość...



1356) Dawnej Mokotowskiej moc. Mokotowska - jedna z niewielu ulic, którą spacerując i nie odwracając głowy w poprzeczne ulice mamy uczucie wielkomiejskiej przedwojennej Warszawy. Większość kamienic się zachowała, wśród nich wiele rodzynków, jak chociażby poniższa kamienica na skrzyżowaniu z Kruczą i Piękną. najpiękniejsza nie jest - ale skalą bije wszystkie okoliczne. Polecam obszerne podwórko studnie - które na ogól jest dostępne od strony Pięknej... Przydałby się remont - jak i 99% pozostałych budynków przy Mokotowskiej...



1357) "Dziury" w śródmieściu. I nie chodzi tu bynejmniej o dziury w śródmiejskiej zabudowie, których jest tak wiele, że w zasadzie zabudowa stanowi archipelag wysp na morzu, a nie na odwrót. Ciekawy zamysł - podyktowany rządaniami mieszkańców osiedla Emilia. I w zasadzie budynek Intercontinentalu tylko zyskał na tym zabiegu - kosztem powierzchni użytkowej. Gdyby nie owa "dziura" budynek byłby jednym z mniej ciekawych w warszawskiej panoramie - przynajmniej od zachodniej strony - od której nie widać żyletki biegnącej przez całą wysokość budynku. Co ciekawe ponoć kosntrukcja tak została zaprojektowana, że jeśli by wyjąć ową "zbędną nogę" pozostała część budynku stała by nadal... Są plany postawienia bliźniaczego budynku na miejscu pawilonu handlowego "Emilii", również z podobnej wielkości otworem, ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie - bo co za dużo to nie zdrowo.



1358) Skwer Sue Ryder. Zapewne wiele osób nie wie zarówno kim była Sue Ryder i gdzie się takowy skwer w Warszawie znajduje. Omijamy takie miejsca, nawet się nie zastanwiając kim byli patroni placów, skwerów, ulic... A warto, w końcu dobrze wiedzieć i ze swego punktu widzenia ocenić czy osoba wymieniona w nazwie jest godna do noszenia miana patrona danego miejsca. jedno jest pewne, że Sue Ryder należy do tego godnego grona, a sam skwer mieści się na Ochocie. Żeby nie było za łatwo sami zerknijcie kim była Sue Ryder - jeśli nie wiecie...



1359) Szmulowizna, czyli tragicznie okaleczona dzielnica. PRL mocno doświadczył tą część prawobrzeżnej Warszawy. Niby zwykłe czynszówki jakich wiele na Grochowie, Mokotowie czy Woli, a jednak Szmulki mają coś w sobie. W dalszym ciągu czytelny układ krzyżujących się w trzech kątach ulic. W dalszym ciągu szeregi równej wysokości kamienic... Co prawda "przewietrzone" i zdominowane gomułkowskimi 11 piętrowcami, ale klimat i duch dawnej Warszawy w wielu miejscach Szmulek jeszcze krąży...



1360) Szopen w Łazienkach. Wita nas przy głównym wejściu do Łazienek. Kopia odtworzona po wojnie, zresztą tak jak i wielu innych warszawskich pomników. A jednak kopia wyjątkowa, bo odtworzona z pieczołowitą starannością, przy dość trudnej bryle i znikomym materiale źródłowym. Może to dziwnie zabrzmi, ale pomniki które zostały odtworzone po wojnie mają dla mnie większą wartość niż oryginały które uniknęły pożogi wojennej. Odtworzenie jeszcze bardziej podkreśla fakt należnej czci osobie której pomnik wystawiono. Pieczołowitość w odtworzeniu potwierdza rangę pomnika.

Komentarze:

28.10.2015, 15:09 :: 188.95.31.34
timmy
nice