1601) Bajkowy Ursynów. Trzeba przyznać, że obecnie Ursynów niewiele ma wspólnego z betonową pustynia jaką przez długi czas był określany. Klepiska zamieniły się w trawniki porośnięte bujnym drzewostanem, a szare przybrudzone elewacje zostały przy pomocy nieśmiertelnego styropianu odświeżone i nadają lekkości sześciennym konstrukcjom. Niestety nie cały "starszy" Ursynów tak wygląda. Pierwsze bloki które przeszły proces termoizolacji na Północnym Ursynowie i Stokłosach i zostały pociągnięte szarą nieprzyjemną farbą wyglądaja obecnie paskudnie - farba odpada płatami, a elewacja jest jeszcze bardziej brudna niż przed termomodernizacją. Dlatego rzadko zapuszczam się w tamte rejony...



1602) Urbanistyka Bielan. Bielany wydają się być najlepiej, najczytelniej zaprojektowaną urbanistycznie dzielnicą Warszawy. Wachlarz rozpoztarty między ulicami Żeromskiego, Kasprowicza i Marymoncką mimo wszędobylskich osiedli wokół, tj. Wrzeciona, Wawrzyszewa, Chomiczówki i Piasek tworzy ciekawy układ. Dzielnica od Wisły otulona jest bujnie rozrastającym się laskiem Bielańskim i jedynie Huta blokuje dalszy i spójny rozwój dzielnicy w północnym kierunku. Chociaż z drugiej strony chcąc nie chcąc tam napotkamy ogromny Cmentarz Północny. Przed dzielnicą duże wyzwanie jakim jest zagospodarowanie serka bielańskiego, czyli "wierzchołka wachlarza" o którym wspomniałem na wstępie, które winno stawnowić wizytówkę całej dzielnicy.



1603) Dziki zachód wciąż dziki. I tak mimo kolejnych inwestycji zapełniających puste kwartały po przedwojennej zabudowie na bliskiej Woli w dalszym cigu napotykamy widoki rodem z Bangladeszu, ale jakże warszawskie. Przez kilkadziesiąt lat wszechobecne były zaniedbane ruiny. Ruiny wypalone, zarośnięte krzakami, ale często i zamieszkane. Przez te kilka dekad 90% owych ruin udało się uprzątnąć i na nowo wybudować w tych miejscach miasto. Jednak problem w dalszym ciągu jest wszechobecny. I z jednej strony każdy z nas wyczekuje chwili, w której takie widoki występować już będą jedynie na zdjęciach. Ale z drugiej strony czy ktokolwiek wówczas będzie pamiętał co z tego miasta zrobiła II WŚ?



1604) Zapomniany Bródnowski kirkut... Macewy, które nie zostały wykorzystane jako bruk czy krawężniki leżą zrzucone w chałdach na terenie zalesionego już cmentarza. Nawet gdyby znalazł się ktoś chętny z zasobnym portfelem odtworzenie dawnego kształtu chyba nie byłoby możliwe, a nikt nie chciałby fikcji polegającej na równym rozmieszczeniu przypadkowych macew w tym czy innym miejscu. Pozostaje jedynie lepsze zabezpieczenie cmentarza przed mieszkańcami Bródna i Targówka, którzy teren cementarza wykorzystują jako miejsce wyjścia z pieskiem czy miejsce do wypicia browara czy taniego wina...



1605) Miasto w porze poza-letniej. Czyli późna jesień, bądź wczesna wiosna - okres w którym miasto zyskuje inną bezlistną twarz. I mimo, iż miasto w tym okresie nie wygląda atrakcyjnie to dzięki braku liści daje się zauważyć mnóstwo budynków, elewacji i szczegółów niedostępnych w porze bujnej wegetacji roślinnej. Kadr widoczny poniżej byłby niemozliwy do zrealizowania w porze letniej, no chyba, żeby wyciąć wszystkie drzewa wchodzące w skład widocznego terenu...



1606) Wiadukty nad Radzymińską, czyli fragment kolejowej obwodnicy śródmiejskiej. Nowy i mocno dominujący obiekt w panoramie Warszawy od strony Zacisza. A sam teren kolejowy mimo, iż w zasadzie ogólnodostępny to mocno nieprzyjemny. Tu w zasadzie kończą się Szmulki, tu kończy się miasto. Ale taka specyfika terenów kolejowych w Polsce, które odpychają zabudowę maksymalnie daleko od swoich terenów, by jednocześnie narzekać, że pasażerowie wolą korzystać z autobusu który staje pod domem, niż ze stacji kolejowej do której trzeba dreptać 2 km przez chaszcze...



1607) Gastronomia w Hotelu Europejskim. I mimo, iż udało się Krakowskie Przedmieście doprowadzić do przyzwoitego poziomu to kwestia szeroko pojętych usług gastronomicznych mocno kuleje przy tej reprezentacyjnej ulicy. Dzięki ulokowaniu kilku ciekawych przybytków w przyziemiu Hotelu Europejskiego udało się tchnąć trochę życia w środkowy odcinek Krakowskiego Przedmieścia, który jest martwy z uwagi na ulokowanie ministerstw i innych rządowych przybytków. A tak jest gdzie podjeść, a nawet napić się wódeczki...



1608) Muranów, czyli socrealistyczne przejścia bramowe. Chyba żaden inny styl w architekturze nie charakteryzuje się takim rozmachem jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju bramy i prześwity w budynkach. Nierzadko przerośnięte na 2 i 3 kondygnacje, przeskalowane w stosunku do wielkości budynków. Ale i często stanowiące doskonałe elementy poszczególnych osi urbanistycznych i widokowych. Warszawski Muranów jest usiany tego rodzaju przejściami, dzięki czemu częstu udaje się uzyskać nałożenia dwóch bram w jednym kadrze.



1609) Cukierkowe Stare Miasto. Przynajmniej tak wynika z poniższego kadru. Jaka jest prawda, dobrze wiemy. W wielu miejscach tynk się sypie, albo już go dawno nie ma. na poniższym kadrze widzimy jedynie wyremontowaną część wschodniej elewacji Zamku Królewskiego która na tle zabniedbanej reszty elewacji zdaje się wyglądać sztucznie i nieprawdziwie. Wieża Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na szczęście nie została wyremontowana w jajecznym warszawskim kolorze i dzięki czemu interesująco świeży kadr.



1610) Zielona strona mostu Świętokrzyskiego. Zabudowa Prawego brzegu mocno podchodzi pod Most Świętokrzyski i Wisłę, jednak prawy brzeg to nieprzebrana zieleń w postaci rozległej zielonej "łąki" bądź krzaczorów i przerośniętych drzew wśród których myszkują bobry i inne stworzenia boskie. Czy kiedykolwiek w przyszłości Most Świętokrzyski będzie łączył dwie śródmiejsko zabudowane dzielnice - niestety wątpie. Ale jak się nie ma co lubi to się lubi co się ma: krzaczory też są fajne. W końcu żadna stolica europejska nie posiada w samym sercu miasta dzikiego rezerwatu z bobrami, sarnami czy nawet zapędzającymi się z Kampinosu Łosiami...

Komentarze: