1651) Na początek "szewc". Pomnik Jana Kilińskiego stoi obecnie na Podwalu i jak wiele innych warszawskich pomników nie jest to jego pierwotna lokalizacja. Nie znam sytuacji w innych polskich miastach, ale chyba nigdzie nie ma, aż takiej rzeszy "wędrujących" pomników. Obok widocznego Jana Kilińskiego sprawa dotyczy m.in. Pomnika Lotnika, Księcia Poniatowskiego, ale i np. Kolumny Zygmunta, która dwukrotnie została przesunięta o kilka metrów.



1652) Niezabliźnione rany raz jeszcze. Lata mijają, a jednak wciąż w wielu miejsach widać obraz tragedii która się w tym mieście rozegrała. Co prawda trudno mi ocenić czy połowa praskiej kamienicy która nie dotrwała do naszych czasów to wynik działań wojennych, czy prlowskich myślicieli, ale na żywo robi piorunujące wrażenie - jakby ktos odciął połowę domu.



1653) Warszawa z wysoka. Może nie z takiego "wysoka", aby pół miasta mieć na dłoni, ale z wysokości dostępnej każdemu sprytnemu amatorowi zdobywania warszawskich kilkunastopiętrowców. Przyznam, że w tym roku moim konikiem jest bieganie po wyższych budynkach mieszkalnych Warszawy i podziwianie wraz z fotografowaniem miasta. Także przygotujcie się na dość spory odsetek "Warszawy z wysoka". Niestety nie będą to pełne sety - tzn. kilkanaście zdjęć z jednej lokalizacji, ale tradycyjny misz masz. A na poniższym kadrze skryta w zieleni Saska Kępa na tle mocno zurbanizowanego Grochowa z charakterystycznymi kaskadowcami.



1654) Warszawa z bliska. Czyli koncentracja na detalu jakim są warszawskie słupy ogłoszeniowe. Co prawda mocno plastykowe i mocno kiczowate, ale przy sprytnym wykadrowaniu można uzyskać np. nieformalny podpis zdjęcia. Słupy ogłoszeniowe mamy beznadziejne, ale za to wieżowce w tle przynajmniej ponadprzeciętne.



1655) Retrospekcja, czyli Tamka nam pięknieje. Kadr zeszłoroczny, ale Centrum Chopinowskie oplecione jeszcze rusztowaniami, a z kolei 3 niebotyczne kamienice przy Tamce jeszcze bez rusztować i odświeżonej elewacji. Zmienia nam się miasto.



1656) Powiślański misz-masz. I tu Urbanistyka powojenna wywarła swoje piętno. Powiśle dostało kilka 10-15 piętrowych dominant, które górują nad zachowaną przedwojenną zabudową. Co ciekawe owe dominanty z praskiego brzegu są praktycznie niewidoczne gdyż zostają pomniejszone efektem skarpy wiślanej. Oczywiście jeśli patrzymy nań pod odpowiednim kątem...



1657) Dawnej Chłodnej piękno. Zachowało się jedynie w kilku miejscach, ba wystarczą palce jednej ręki. Jednym z nich i w zasadzie najokazalszym pieknem jest kościół św. Karola Boromeusza, który już ponad 160 lat znajduje się w centralnym punkcie tej poszarganej przez życie ulicy.



1658) Miejscówki ciekawe i lubiane. Dla mnie takim miejscem do przysłowiowego "klapnięcia" na ławce jest widoczny park przy halach Mirowskich. Czuć wielkomiejskość, a jednocześnie patrząc na dawny przebieg ulicy Krochmalnej pod nogami nie zapomina się co to miasto, co ten obszar miasta i jego mieszkańcy przeszli, choć w wielu przypadkach nie mieli szans przejść, ich życie zatrzymało się przed 1943 i 1944 rokiem...



1659) Akcja zima w mieście. Czyli latanie na mrozie z aparatem i łapanie odrobiny ciepła focąc Warszawę z wysoka. Kolejny z mych ulubionych widoczków. Dla chętnych blok z magicznym adresem Aleja Tysiąclecia 151. Aleja jak dotąd od blisko półwiecza nie powstala, ale nic nie stało na przeszkodzie, aby w czasach Gomułki nadać adres jednemu z bloków z ambitnym numerem 151. Jest to jedyny budynek pod adresem Alei Tysiąclecia. Bo to Warszawa właśnie.



1660) Warsaw Trade Tower na tle łopoczących na wietrze flag. Aż strach pomyśleć jakim podmuchow wiatru muszą oprzeć się nasze Warszawskie wieże. Pod tym wzgldem szczególnie narażony jest WTT z uwagi na wysokość, powierzchnię ściany zachodniej, która jest najbardziej narażona na podmuch.

Komentarze:

18.06.2010, 13:41 :: 213.17.180.134
chilka
mało ludzi w tym mieście ;)