2681) WZW i betonowy hardcore na Bemowie. Górce - serce Bemowa i olbrzymi kompleks JW Construction - określany pieszczotliwie mianem "Mordoru". Narzekamy na urbanistykę epoki PRLu... Teraz nawet nie możemy narzekać, bo urbanistyki w obecnych czasach, a już w szczególności na bemowskich Gorcach nie uświadczymy. Jakże człowiek czuje się malutki wśród kilkunastopiętrowych wysokich bloków zamieszkałych przez kilka tysięcy ludzi...



2682) Młociny. Stacja końcowa, prosimy o opuszczenie pociągu. Dosłownie i w przenośni. Kończy się miasto zaczyna się Huta, która skutecznie przez ponad 50 lat wstrzymuje rozwój miasta w kierunku północnym. Co prawda spory kawałek miasta leży jeszcze za Hutą, ale dla mnie jet to biała plama na mapie Warszawy, którą dopiero będę poznawał...



2683) Ach te Odolany. Jakże ciekawy kawał miasta. Ogromny, a zamieszkały może przez kilkuset mieszkańców - i to głównie świeżych, którzy obecnie zasiedlają bloki przy Jana kazimierza, które wyrastaja jak grzyby po deszczu. Zdecydowaną większość Odolan zajmują rozległe torowiska, lokomotywownie, składy i inne pofabryczne zabudowania. A między tym wszystkim zdarzają się przedwojenne ostańce. Bieda kamienice, które jakimś cudem przetrwały rzeź Woli...



2684) Ulica Wolska. Pozostajemy dalej na Woli. W kadrze jeden z jej kręgosłupów - ulica Wolska, którą skutecznie przerzedziła Wojna. Kiedyś z mnóstwem okazałych czynszówek - teraz przerzedzona. Pod kilof poszła cała południowa pierzeja między Sokołowską, a Rogalińską i zamiast niej mamy 5 olbrzymich bloczysk, które w chwili obecnej jeszcze czekają na moje zdobycie - widok musi być arcyciekawy na całą Wolę od Ulrychowa po Śródmieście...



2685) Wielka woda 2010. Setki, tysiące gapiów stojących na mostach i brzegach Wisły. Ktoś powie "dziwna ciekawość", ale czemu, komu się tu dziwić, jeśli media skutecznie rozgłaszały pogląd, że fala przechodząca przez miasto ma mieć poziom najwyższy od ponad 150 lat... Jeśli wszystko jest w granicach rozsądku - bez pchania się gapiów w niedozwolone tereny - niech się ludzie napatrzą do woli - w końcu tak ciężko ich zaprosić do spaceru brzegiem rzeki na codzień...



2686) Wojna o krzyż 2010. Niechętnie poruszam ten temat, mimo, że trochę kadrów w swoim czasie napstrykałem... Ot ciekawe zjawisko - typowo polskie. Szum, gwar, protest, krzywda, a wszystko w imię wiary i krzyża... Aż się boję pomyśleć, jak będzie wyglądało to miejsce 10.04.2011 r.



2687) Powojenny Mariensztat. Odbudowany poprzez przerzedzenie gęstości zabudowy. Efekt - piękne słońce w kamienicach z oknami skierowanymi w kierunku wschodnim. Przedwojenny Mariensztat może był ciekawszy, badziej okazały z wiekowymi kamienicami, ale ten powojenny ma inny urok, który zapewne jest doceniany przez jego mieszkańców. W końcu mało kto ma z okien widok na Zamek Królewski i Trasę WZ biegnącą u jego stóp.



2688) To też Warszawa. Dziesiątki zaniedbanych kamienic, prymitywnie sklepanych do jednej kupy po wojnie, zamieszkałych przez cały przekrój społeczeństwa. Kamienice, które od wojny nie widziały wiaderka zaprawy i kubełka farby. Jeszcze stoją, stoją i gniją. Wiele opuszczonych z zamurowanymi otworami z których wyziewa stęchlizna... Czekają na swoją śmierć, a pamiętają wiele... O wiele więcej niż szklane domy stojące obok...



2689) WZW i widok zza krat. Czasem bywa i tak. Uda się człowiekowi sforsować potrójny domofon, uzyska się życzliwość ochroniarza, pokona się kilkanaście pięter do góry i zonk. Widok okratowany, a czystość szyby też pozostawia wiele do życzenia... Miasto za kratą - które też ma swój urok.



2690) WZW i 2/3 warszawskiego skyline. Widok z Gocławia. Czasem bywa też tak, że wejdzie w kadr sąśiedni blok, który swoimi gabarytami przysłoni część oczekiwanego widoku. Tu akurat spokojnie, bo widoczny z przodu blok też mam zaliczony i widoki z niego już kilkukrotnie występowały w Filosssografii (w kadrze widzę przynajmniej 7 bloków z których miałem przyjemność fotografować). Oczywiście do czasu, bo pod jego oknami wyrasta nowe osiedle nazwane szumnie "Saska".

Komentarze: