3401) Warszawska moderna. Poukrywana w uliczkach Mokotowa, Ochoty, Śródmieścia... Powszechnie uznaje się Gdynię za największy "zbiór" polskiego modernizmu. W skali zabudowy miasta może i zgoda, ale to w Warszawie ilościowo znajdziemy największą ilość przedwojennych budynków zaprojektowanych i wybudowanych w tym fantastycznym stylu architektonicznym.



3402) Uwaga ślisko. Jeszcze nie, za kilka tygodni dopiero się zacznie. Izby przyjęć znów się zapełnią, a dziennikarska brać znów zacznie swoje dyrdymały, że 'zima zaskoczyła drogowców" - ale taka już jest nasza polska mentalność, że każdy chce, aby jego osiedlowa dróżka była odśnieżona jeszcze przed wystąpieniem opadów...



3403) Ponad Trasą Łazienkowską. Zmienia sie otoczenie słynnej arterii, która została zaplanowana jeszcze przed wojną, ale wybudowana 40 lat później. Jeszcze kilka lat temu przejazd przez Rondo Jazdy Polskiej był średnio przyjemnym doznaniem. Ślepe ściany pociętych kamienic przy Mokotowskiej, Polnej i Jaworzyńskiej. Dziś osłonięte nowymi biurowcami IBC i Zebra Tower. Od razu zrobiło się przyjemniej.



3404) Nalewki. W zasadzie jej dawny mglisty czar... Nie ma już tamtego miasta i ulicy, która swą nazwę wzięła od punktu poboru wody z rzeki Bełczącej - która płynęła sobie kilka wieków temu w śladzie Nalewek...



3405) Nad Wisłą. Gwarno i tłoczno. Ci obładowani tobołami i bagażami śpieszą do swych statków do Płocka, Gdańska, Kazimierza. Inni z koszem piknikowym zawierającym prowiant i napitek schodzą po trampach do statków opatrzonych napisami Bielany, Młociny. Niedziela - trzeba skutecznie wykorzystać wolny i słoneczny dzień.



3406) Przyjaźnie i przyjacielsko na Przyjaźni. Można rzec osiedle jak osiedle. Niekoniecznie Na Bemowie, choć tuż za granicą Woli rozciąga się specyficzny zespół budynków wybudowanych dla budowniczych Pałacu Kultury i Nauki. Pałac ma już 56 lat, a widoczne budynki 60.



3407) WZW ponad dachami śródmieścia. Dosłownie. Bo kadr ustrzelony z jakiegoś strychu przy ul. Noakowskiego. Mimo, iż oglądanie czarnych smolistych dachów (czerwona dachówka to luksus i przyjemność dla oka) nie musi być najprzyjemniejsze, to spojrzenie poza linię horyzontu w której od blisko 60 lat tkwi Pałac Kultury i nauki jest już przyjemnością. Linia horyzontu z roku na ok jest coraz bardziej załamana - ciekawe tylko kiedy zostanie przełamana obecna granica wysokości PKiNu.



3408) Pod Mostem nie jest źle. W przypadku Poniatowszczaka ww. hasło niekoniecznie się sprawdza. Pod mostem może być ciekawie. Może poniższy odcinek nie jest tego najlepszym przykładem, ale już centrum Arkada powstałe między ul. Kruczkowskiego, a Solcem pokazuje, jak można ciekawie zaadoptować przyziemie tego czy innego mostu.



3409) W lustrze. Na kolanach lustro, świeży nabytek, który przed chwilą został zakupiony i ma już przygotowane swoje miejsce nad toaletką. 171, dziś obsługiwane wiekowym węgierskim taborem, leniwie toczy się zapchaną Marszałkowską. Co chwila stop, kolejna faza świateł. Co chwila spojrzenie w lewo - elewacja Domów Towarowych Centrum wydaje się nie mieć końca. następnie spojrzenie w prawo - pusty plac, największy plac w Europie z strzelistym gmachem, który na pierwszy rzut oka bardziej przypomina kościół niż wieżowiec. Kolejny przystanek przejechany w niewiedzy, że w lustrze odbija się nieistniejąca Warszawa, miasto pełne wysokich i bogatych kamienic pochłoniętych pożogą wojenną...



3410) WZW i zielone miasto. Warszawa z góry to morze zieleni spośród którego niczym wyspy wyrastają poszczególne osiedla i dzielnice... I tak posród toni praskiego morza dopatrzymy się m.in. wysp archipelagu grochowskiego...

Komentarze:

26.10.2011, 14:11 :: 46.112.186.78
zulaw
3405 - cokolwiek pływa jeszcze do Gdańska? to chyba zamierzchłe czasy