• 08.06.2010 :: 14:44

    Komentuj (0)

    1621) Mariensztacki rodzynek. W zasadzie powojenny Mariensztat to dominacja jedngeo historyzującego stylu w architekturze wybudowanych kamieniczek. Jednak w narożniku Furmańskiej i Bednarskiej zachowała się ponoć przedwojenna "narożnica" która ewidentnie odcina się od pozostałości. Niestety jak narazie nie zgłębiłem w pełni, kiedy co, jak i przede wszystkim dlaczego przetrwała odbudowę Mariensztatu w jedynym poprawnym architektonicznie stylu.



    1622) Ujmujący Plac Trzech Krzyży. Od którego obecnie wychodzi 9 ulic (przed wojną 10). I mimo, iż obecnie w zabudowie Placu nie zachowało się nawet 50% przedwojennej tkanki to jest to magiczne miejsce na mapie Warszawy. Pozostaje jeszcze jedynie uspokoić wszechwładny ściek komunikacyjny na placu i będzie "pięknie".



    1623) Prawdopodobnie ulica Strzelecka. Pamięć nie ta i człowiek nie do końca kojarzy zeszłoroczne wojaże. Jedno jest pewne, że ulica jest prawie kompletna pod względem zabudowy, elewacje niestety są mocno zdekompletowane...



    1624) Pływający PKiN. Nie tak dawno pewien ambitny polityk z nazwiskiem na literkę S miał pomysł, aby zafundować Warszawie sztuczny zbiornik wodny wielkości Placu Defilad. Na szczęście pomysł jest tak samo mało poważny jak i sam autor koncepcji. Nie można być Fachowcem we wszystkich dziedzinach, więc lepiej niech politycy zajmują się polityką - jeśli chociaż na tym się znają.



    1625) Elektrociepłowania Siekierki - wdzięczny model. W zeszłym roku jeszcze z 4 kominami, obecnie bodajże z trzema. kominy elektrociepłowni to niewdzięczny element naszych miast. Często ulokowane wręcz w śródmieściu skutecznie potrafią zepsuć panoramę danego miasta. Myślę, że Warszawa ma pod tym względem szczęście, bo kominy nie dominują mocno w panoramie miasta.



    1626) Żebractwo. Kiedyś popularne i nagminne - obecnie odczuwalne w mniejszej skali. Owszem zdarzają się lamentujące zaniedbane kobiety po tramwajach, ale widok jaki poniżej jakby rzadszy, a może to ja za mało po mieście biegam i nie widzę wszystkiego...



    1627) Praska rzeźnia, czyli krowich opowieści ciąg dalszy. Ciekawy architektonicznie obiekt, obecnie zapomniany chyba przez wszystkich i z jednej strony może to i dobrze, nie chciałbym zobaczyć maszyn kruszących pozostałości rzeźni pod kolejną mieszkaniówkę bez duszy...



    1628) Powiśle. Wiele już o tej części śródmieścia napisałem i wiele można jeszcze napisać. Dzielnica, która coraz częściej jest odwiedzana przez nowe inwestycje. Minie jeszcze jednak wiele lat zanim zapełnią się wszystkie dziury po przedwojennej zabudowie i Powiśle stanie się kompletną dzielnicą.



    1629) Wyższe Krakowskie Przedmieście. Dziwnym na szczęście trafem na wysokości ul. Karowej ostała się zabudowa przewyższająca skalą wszystko wokół. Mowa o Hotelu Bristol, Hotelu Europejskim i Domu bez kantów. Takiego szczęścia nie miały inne niebotyczne kamienice, które poległy chyba za to że stały w jednej pierzei z niższymi sąsiadkami.



    1630) Trasa WZ nocą. Przejazd tunelem pod Starym Miastem dostarcza wiele przyjemności. Trudno powiedzieć, czy ciekawsze doznania mamy w porze letniej czy nocnej. Nocą chyba jednak cała okolica jest bardziej fotogeniczna.

    Komentuj (0)

  • 10.06.2010 :: 14:59

    Komentuj (0)

    1631) Zimowy klimat. Jakże upragniony obecną letnią porą i jakże znienawidzony w środku zimowego sezonu. A jednak warszawskie podwórka studnie o wiele lepiej prezentują się w zimie przysypane białym puchem. Nie widać podwórza zalanego asfaltem ze zniszczonymi podbudówkami i walającymi się śmieciami.



    1632) Wilanów jak Żoliborz. Wiele osób może ze zdziwieniem odebrać podobne porównania. Ja jednak dopatruję się wielu podobieństw z jednym mankamentem czasowym - Żoliborz rodził się 80 lat wcześniej. I zapewne 80 lat temu wyglądał podobnie, był pustynią, która z czasem obrosła klimatem i legendą pieknej dzielnicy. Liczę, że i podobnie stanie się z Miasteczkiem Wilanów. Oczywiście jeśli tylko uda się zapewnić odpowiednią liczbę usług w parterach i niezbędne zaplecze w postaci szkół, przedszkoli itd.



    1633) Ślepe ściany w Śródmieściu. W Warszawie zachowało się wiele przedwojennych narożnych kamienic. Tego szczęścia jednak nie miała kamienica z ostrego narożnika Pięknej i Koszykowej. Ewidentnie brakuje w tym miejscu zabudowy. Czy kiedyś doczekamy się uzupełnienia?



    1634) Ludwik Zamenhof. Twórca języka Esperanto ma swój grób na Cmentarzu Żydowskim przy Okopowej. On i wielu innych wybitnych Polaków żydowskiego pochodzenia.



    1635) Aleje Jerozolimskie AD. 2009. Wówczas można było jeszcze podziwiać elewację kamienicy Hoserów w której znajduje się m.in. Fotoplastikon. Obecnie kamienica zniknęła pod maską reklamowych rusztowań. Kiedy faktyczny remont. Oby jak najszybciej, bo bez kamienicy Hoserów nie ma tej części Alej Jerozolimskich.



    1636) Wyjątkowa Ząbkowska? Tak, ale tylko w skali Warszawy. W każdym innym polskim mieście, gdzie przedwojenna zabudowa nie ucierpiała, ulica zabudowana róznej wysokości 2-4 piętrowymi kamienicami nie robi żadnego wrażenia. W Warszawie niestety każdy fragment przedwojennej zabudowy, który jest chociaż trochę zadbany obrasta mitem i legendą wyjątkowości. Dlatego duszy tego miasta nie jest w stanie zrozumieć mieszkaniec żądnego innego miasta który przedwojennej zabudowy ma na pęczki.



    1637) Fotogeniczne Iksy. Czyli Gomułkowska mieszkaniówka tez potrafi być ciekawa. Mimo, że budowana za ww. dygnitarza mieszkaniówka należy do najbrzydszej i najmniej przyjemnej do zamieszkiwania z uwagi na małe metraże, to zdarzały się rodzynki architektoniczne jak powyższe Iksy. Pierwotnie miały być dwa z większą liczbą kondygnacji, ale powstały 3 sztuki niższe. Nie widząc wersji niezrealizowanej trudno ocenić obie koncepcje, ale wyszło ciekawie. Ciekawie budynki w dość charakterystycznej i ciekawej lokalizacji.



    1638) Metropolitan. Czyli kontrowersyjny budynek przy jednym z najważniejszych Placów Warszawy. Czemu kontrowersyjny, bo w nowoczesnej szacie. Victoria też jest budynkiem nowoczesnym, ale wielu oponentów Metropolitana zdążyło się przyzwyczaić do Victorii, niestety okropnej i fatalnie zlokalizowanej urbanistycznie.



    1639) Kwartał Bartoszewicza, Kopernika, Konopczyńskiego czyli przedwojenna modernistyczna brama do śródmieścia. Wysokie luks kamienice musiały stanowić niesamowity obiekt pożądania w oczach biednego Powiśla, które w latach 30-tych dopiero zaczynało rozkwitać...



    1640) Niepowtarzalny skyline. Ponarzekaliśmy na brudne i zaniedbane miasto, ale takimi widoczkami skutecznie możemy reklamować nasze miasto. W skali ogólnopolskiej nie do pobicia obecnie i przez najbliższe kilkadziesiąt lat.

    Komentuj (0)

  • 11.06.2010 :: 12:07

    Komentuj (0)

    1641) Przyziemie Mostu Poniatowskiego. Co można nt tego ciekawego obiektu mostowego napisać po raz nasty. Chyba tylko to, że szkoda widocznego w kadrze terenu. Niezagospodarowana przestrzeń. W tle niedokończone Centrum Handlowe Arkady 2... Wg mnie najlepszym sposobem zagospodarowania tego terenu było by np. wybudowanie wielopoziomowego parkingu, który skutecznie zaspokoił by potrzeby tej części Powiśla, jak również potrzeby górnego odcinka Smolnej. Wówczas można by zlikwodiować paskudny parking na przeciw PKP Powiśle. A i kilka autokarów z wycieczkami do Muzeum Narodowego by się zmieściło...



    1642) Kamienne schodki. Urokliwe miejsce, ale mimo remontu zaniedbane... Ciężko dopilnować porządku w miejscu dość odosobnionym, choć dla chcącego nic trudnego. 2 kamerki by pomogły...



    1643) W osi kolumnady Pałacu Saskiego. Ileż ja i wielu mi podobnych mieszkańców tego fascynującego miasta oddałoby aby móc ujrzeć niewysadzony, bądź odbudowany Pałac Saski z wspomniana kolumnadą. Ileż w tym mieście można fascynujących gmachów odbudować. Jeśli odbudowa w przedwojennym stylu budzi kontrowersje warto spróbować odbudować w nowoczesnej szacie. Ale...



    1644) Miasto pod znakiem znaków. Niestety wiele reprezentujących fragmentów miasta upstrzonych jest niezliczoną ilością znaków drogowych, które potrafią zepsuć nawet najprzyjemniejszy widok i najlepszy kadr. Może warto by pomyśleć, nad opracowaniem formy znaków w nieco mniejszym rozmiarze i kształcie dostosowanym do zabytkowego otoczenia.



    1645) Przez Bulaj patrząc. Nie tak dalej jak jesienią zeszłego roku miałem przyjemność zwiedzić studnię na Wiśle - Grubą Kaśkę. Pracownik który nas oprowadzał stwierdził, że X lat temu woda podchodziła pod same bulaje. Widząc poziom lustra Wisły dobre kilka metrów poniżej wydawało mi się to niewyobrażalne. Ostatnie dni pokazały, że w tym kraju wszystko jest mozliwe. I woda pokazała co potrafi...



    1646) Na tyłach Mariensztatu. Zadbane i zarośnięte balkony dodają autentyczności i patosu tym powojennym kamieniczkom. Miejsce przyjemne, ale chyba mocno omijane przez wszelkiej maści trampów i turystów, no chyba, że trzeba zaparkować autokar z wycieczką która pierwsze i ostatnie kroki kieruje na Stare Miasto.



    1647) Ku Wiśle. Choć z tej perspektywy rzeki nie widać, to płynie poniżej skarpy. Widoki z wyższych pięter dają ten niesamowity efekt, że w kadrze obok siebie potrafią znaleźć się dwa obiekty oddalone od siebie o km... Lub tak jak tutaj nie widać pewnych elementów.



    1648) Ursynów blokiem stoi. Swoją drogą ciekawe ile bloków wybudowano na tym największym w Polsce osiedlu mieszkaniowym... Jedno jest pewne dużo...



    1649) Ruiny stoja i straszą. Ewenement na skalę światową, jak z kamienic które wojnę przetrwały bez uszczerbku można w kilkadziesiąt lat przeobrazić w zatęchłe nory i ruiny nie nadające się do odbudowy... Witajcie w Polsce. na Pradze w środku stolicy 40 milionowego kraju...



    1650) Ciekawe, acz kontrowersyjne wieżowce. Zdaniem Unesco oczywiście. Bo niby psują panoramę Starego Miasta. I patrząc z tej perspektywy Unesco może mieć rację, ale idąc tym śladem w Warszawie nie powinny powstawać budynki wyższe niż 30 metrów bo z tej czy innej perspektywy zaburzą panorame Starego Miasta... Moizm daniem wieżowce w tle dodają tylko i wyłącznie dynamizmu i wyjątkowości panoramy warszawskiej starówki.

    Komentuj (0)

  • 18.06.2010 :: 12:51

    Komentuj (1)

    1651) Na początek "szewc". Pomnik Jana Kilińskiego stoi obecnie na Podwalu i jak wiele innych warszawskich pomników nie jest to jego pierwotna lokalizacja. Nie znam sytuacji w innych polskich miastach, ale chyba nigdzie nie ma, aż takiej rzeszy "wędrujących" pomników. Obok widocznego Jana Kilińskiego sprawa dotyczy m.in. Pomnika Lotnika, Księcia Poniatowskiego, ale i np. Kolumny Zygmunta, która dwukrotnie została przesunięta o kilka metrów.



    1652) Niezabliźnione rany raz jeszcze. Lata mijają, a jednak wciąż w wielu miejsach widać obraz tragedii która się w tym mieście rozegrała. Co prawda trudno mi ocenić czy połowa praskiej kamienicy która nie dotrwała do naszych czasów to wynik działań wojennych, czy prlowskich myślicieli, ale na żywo robi piorunujące wrażenie - jakby ktos odciął połowę domu.



    1653) Warszawa z wysoka. Może nie z takiego "wysoka", aby pół miasta mieć na dłoni, ale z wysokości dostępnej każdemu sprytnemu amatorowi zdobywania warszawskich kilkunastopiętrowców. Przyznam, że w tym roku moim konikiem jest bieganie po wyższych budynkach mieszkalnych Warszawy i podziwianie wraz z fotografowaniem miasta. Także przygotujcie się na dość spory odsetek "Warszawy z wysoka". Niestety nie będą to pełne sety - tzn. kilkanaście zdjęć z jednej lokalizacji, ale tradycyjny misz masz. A na poniższym kadrze skryta w zieleni Saska Kępa na tle mocno zurbanizowanego Grochowa z charakterystycznymi kaskadowcami.



    1654) Warszawa z bliska. Czyli koncentracja na detalu jakim są warszawskie słupy ogłoszeniowe. Co prawda mocno plastykowe i mocno kiczowate, ale przy sprytnym wykadrowaniu można uzyskać np. nieformalny podpis zdjęcia. Słupy ogłoszeniowe mamy beznadziejne, ale za to wieżowce w tle przynajmniej ponadprzeciętne.



    1655) Retrospekcja, czyli Tamka nam pięknieje. Kadr zeszłoroczny, ale Centrum Chopinowskie oplecione jeszcze rusztowaniami, a z kolei 3 niebotyczne kamienice przy Tamce jeszcze bez rusztować i odświeżonej elewacji. Zmienia nam się miasto.



    1656) Powiślański misz-masz. I tu Urbanistyka powojenna wywarła swoje piętno. Powiśle dostało kilka 10-15 piętrowych dominant, które górują nad zachowaną przedwojenną zabudową. Co ciekawe owe dominanty z praskiego brzegu są praktycznie niewidoczne gdyż zostają pomniejszone efektem skarpy wiślanej. Oczywiście jeśli patrzymy nań pod odpowiednim kątem...



    1657) Dawnej Chłodnej piękno. Zachowało się jedynie w kilku miejscach, ba wystarczą palce jednej ręki. Jednym z nich i w zasadzie najokazalszym pieknem jest kościół św. Karola Boromeusza, który już ponad 160 lat znajduje się w centralnym punkcie tej poszarganej przez życie ulicy.



    1658) Miejscówki ciekawe i lubiane. Dla mnie takim miejscem do przysłowiowego "klapnięcia" na ławce jest widoczny park przy halach Mirowskich. Czuć wielkomiejskość, a jednocześnie patrząc na dawny przebieg ulicy Krochmalnej pod nogami nie zapomina się co to miasto, co ten obszar miasta i jego mieszkańcy przeszli, choć w wielu przypadkach nie mieli szans przejść, ich życie zatrzymało się przed 1943 i 1944 rokiem...



    1659) Akcja zima w mieście. Czyli latanie na mrozie z aparatem i łapanie odrobiny ciepła focąc Warszawę z wysoka. Kolejny z mych ulubionych widoczków. Dla chętnych blok z magicznym adresem Aleja Tysiąclecia 151. Aleja jak dotąd od blisko półwiecza nie powstala, ale nic nie stało na przeszkodzie, aby w czasach Gomułki nadać adres jednemu z bloków z ambitnym numerem 151. Jest to jedyny budynek pod adresem Alei Tysiąclecia. Bo to Warszawa właśnie.



    1660) Warsaw Trade Tower na tle łopoczących na wietrze flag. Aż strach pomyśleć jakim podmuchow wiatru muszą oprzeć się nasze Warszawskie wieże. Pod tym wzgldem szczególnie narażony jest WTT z uwagi na wysokość, powierzchnię ściany zachodniej, która jest najbardziej narażona na podmuch.

    Komentuj (1)

  • 20.06.2010 :: 14:53

    Komentuj (1)

    1661) Świętokrzyska, Tamka, Kopernika, czyli ciekawe skrzyżowanie stanowiące przedsionek śródmieścia. Mimo, że za dziadka Gomułki postawiono dwa bloczyska górujące nad skrzyżowaniem i całym Powiślem to jakoś bezproblemowo przełykam ich istnienie i z wielką zazdrością spoglądam na lokatorów tych bloków. Szczególnie na tych którzy zamieszkują wyższy widoczny na poniższym kadrze blok od strony Wisły. Ach te widoki... Cały prawy brzeg od Gocławia, przez Grochów, Szmulki, Pragę właściwą, Targówek i Bródno. Ach bloków się nie lubi, ale z drugiej stronie nie jest źle w nich zamieszkać.



    1662) Tu narazie jest ściernisko... Cytat z piosenki, który pasuje do bardzo wielu miejsc w Warszawie. I mimo, że Marszałkowska wraz z Zielną ma tu grubo ponad 100 m szerokości to w porównaniu do pustyni zwanej Placem Defilad stanowi istne wąskie gardło. I też nie mamy pewności jaki charakter zabudowy powstanie między Zielną, a Marszałkowską. Rozświetlona Pasta może zostać przysłonięta przez inną niekoniecznie ciekawą architekturę. Grunt, że narazie znikają biedapawilony z tego miejsca.



    1663) Warszawskie relikty wojenne. To nie tylko ruiny z setkami śladów po kulach, to również pozostałości fortyfikacyjne jak bunkier który się uchował nieopodal Praskiego Szpitala. Ponoć Niemcy dość mocno rozbudowywali podczas wojny system umocnień by później i na szczęście wydać ruiny miasta w ręce Rosjan.



    1664) Kolejna brama do Śródmieścia. Kilka zdjęć dalej pisałem o innej bramie do Śródmieścia - ul. Tamce, czas na Książęcą, która wprowadza nas pasem zieleni i parków na arcyciekawy Plac Trzech Krzyży. W tle widać Hotel Forum dominujący nad tą częścią Śródmieścia.



    1665) Praga cegłą stoi. Tak wygląda wiele z Nowopraskich podwórek. Kamienice które nigdy nie były otynkowane, albo tynk został bez sensu zbity po wojnie. wewnętrzne dziedzińce przenoszą nas w inny ciekawy świat. Pomyśleć jak olbrzymi potencjał drzemie w tych pofabrycznych, pomagazynowych budowlach...



    1666) Warszawski sklyline we fragmentach. Ciekawe zestawienie warszawskich Twin Towers wraz z Prudentialem, jedną z trzech Teps i gdzieś tam przenikającą Ścianą Wschodnią. I wszystko zależy od miejscówki z której spoglądamy na nasz skyline. Często wieżowce lądują w kadrze w najdziwniejszych zestawieniach. Efekt jaki daje rozrzucenie wieżowców na obszarze kilku km kwadratowych.



    1667) Kamienica pod Gryfami. Można powiedzieć cudeńko. W dodatku to cudeńko kilka lat temu odzyskało swoje Gryfy, które po wojnie zostały skutecznie zdemontowane. Jedna z najciekawszych kamienic Placu Trzech Krzyży.



    1668) Mostowa. W dzisiejszym uploadzie coś sporo wylądowało ulic pokonujących warszawską skarpę. Kolejną z nich jest Mostowa, zresztą chyba najstarsza warszawska ulica pnąca się pod górę. Dziś mimo iż pomiędzy Starym i Nowym Miastem dość omijana - przynajmniej tak mi się wydaje.



    1669) Palma czyli przykład jak coś sztucznego i zalatującego kiczem może zostać polubiane i stać się jednym z symboli nieśmiertelnego miasta. Temu miastu potrzeba podobnych inspiracji. Elementów które graniczą z absurdem, ale szybko stają się lubiane. Dziś niewyobrażam sobie Ronda Degola (fonetycznie) bez palmy. A już widok palmy skrytej w białym puchu - bezcenny.



    1670) Zygmunt również cieniem przypomina o swej kolumnie. Odpowiednia pora roku i dnia i można uchwycić Zygmunta na zachodniej elewacji zamkowej.

    Komentuj (1)