• 09.07.2009 :: 11:52

    Komentuj (0)

    1291) Hutnicze klimaty na Bielanach. Jak widać Warszawa to nie tylko Legia i Polonia. Na poszczególnych dzielnicach lokalni autochtoni identyfikują się z mniejszymi klubami jak Hutnik czy Ursus. Tu akurat kadr z Wawrzyszewa i grafitti gloryfikujące klub Hutnik. W końcu do Huty z Wawrzyszewa nie daleko. Mieszkańcy coś o tym wiedzą, w końcu z okien mogą wręcz dotknąć hutniczych kominów...



    1292) Tu zaczyna się Krakowskie Przedmieście. Obecnie... Choć zgodnie z numeracją właściwie się kończy. Przed wojną do dzwonnicy doklejona była 3 piętrowa kamienca. Wojna jej nie oszczędziła, a teraz z jej miejsca możemy podziwiać panoramę Pragi opierając się o socrealistyczne w wymowie barierki nad trasą WZ. Nie mniej jednak warto przyjrzeć się fotografiom przedwojennym tego rejonu.



    1293) City by night. Kiedyś Sienna była kanionem kamienic które ciągnęły się wręcz po horyzont. Obecnie wyszczerbiona, przecięta autostradą JPII. wysokość poszczególnych pierzei obecnie jest chyba jeszcze bardziej chaotyczna niż przed wojną. Dodajmy, że w wielu miejscach nie ma pierzei tylko bloczki stojące bokiem do ulicy... Ot typowa warszawska śródmiejska ulica...



    1294) Kombajn. Nietypowa i wręcz komiczna nazwa jeśli chodzi o nazwę osiedla. A właśnie taka nazwę otrzymały bloki przy Placu Zawiszy widoczne na zdjęciu. Kiedyś osiedle dość prestiżowe - obecnie, lepiej nie komentować. I nie chodzi tu już o stan elewacji - do którego też można się przyczepić tylko o bezład urbanistyczny jaki wprowadziło to osiedle w tym rejonie... Dodatkowo "jakiś czas temu" "jakiś turek" sprezentował warszawię przerośnięta kabinę prysznicową i efekt obecny woła o pomstę do nieba... Tak reprezentacyjne i ważne na mapie Warszawy miejsce niestety tak tandetnie zagospodarowane - i tylko kilometr do Pałacu Kultury...



    1295) Plac Bankowy by night. Kilkukrotnie już postowałem podobne widoczki, ale ten widok warto pokazywać. Jest to jedyna odtworzona w całości pierzeja Placu Bankowego. Wraz z południową pierzeją (dawny Hotel Saski) tworzy wręcz wyspę wśród powojennej chaotycznej zabudowy. Z jednej strony koszmarne szafy ZŻB, z drugiej Muranów, a przy samym placu wieżowiec Błękitny i blok który kiedyś był ciekawy, a obecnie po obłożeniu styropianem koszmarny.



    1296) Krzywa Prosta. Bałaganu warszawskiego ciąg dalszy. Ot typowo wolski widoczek. I pomysleć, że wystarczyło 63 dni Powstania plus 3 miesiące do "zdobycia" Warszawy na obrócenie w pył miasta. A 64 lata od zakończenia II Wojny Światowej to za mało, aby to miasto przywrócić do pełenej funkcjonalności. Ile jeszcze lat potrzeba, abyśmy chociaż w obrębie Śródmieścia nie napotykali podobnych widoków? Odpowiedź jest dwojaka. Będą miejscowe plany zagospodarowania - uwiniemy się w 20 lat. Nie będzie miejscowych planów zagospodarowania - 50 lat nie wystarczy...



    1297) Canaletto na Krakowskim Przedmieściu. Chociaż jedno miejsce które zostało doprowadzone do "używalności". I miejmy nadzieję, takim miejscem przez długie lata pozostanie. Co prawda wlepione w chodnik gumy przyrastają w przerażającym tempie, a w wielu miejscach granitowa nawierzchnia już dążyła popękać - jakoś to wygląda.



    1298) Cytadela. Miejsce które skutecznie przyczyniło się do ograniczenia północnej części miasta. Obecnie również jest miejscem mało dostępnym - miasto jakby przebiega bokiem. Poza przejazdem Wisłostradą Cytadela pozostaje niezuważona. Może za kilka lat po ulokowaniu w niej Muzeum Wojska Polskiego będzie miejscem otwartym i często uczęszczanym przez mieszkańców Warszawy i turystów.



    1299) Bałagan raz jeszcze. Jakoś tak się złożyło, że ciągle kadruje i postuje warszawski bałagan urbanistyczny. Ale cóz na to można poradzić jeśli występuje on wszędzie. Niby narzekam, ale z drugiej stronie szalenie ten chaos mi się podoba. Warszawa jest miastem nieokiełznanym, zaskakującym. Tu nie ma kilometrów ulic z równą kamieniczną zabudową. Tu za każdym rogiem nie wiemy na co natrafimy. Co kilkaset metrów napotykamy inne miasto. I to w tym wszystkim jest najbardziej fascynujące. Obok Warszawy nie przechodzi się obojętnie.



    1300) Bielany urocze są. Bielany to nie tylko powojenna ekspansja budowlana w związku z budową Huty, to również przedwojenne założenia, mnóstwo uroczyk domków jednorodzinnych u ulice z funkcjonującymi latarniami gazowymi. I to wszystko 20 kroków od stacji metra Stare Bielany. Warte zobaczenia.

    Komentuj (0)

  • 17.07.2009 :: 11:21

    Komentuj (0)

    1301) O Warszawskiej Syrenie słów kilka. Jedna z wielu - być może kilkudziesięciu symboli syren w warszawskiej przestrzeni miejskiej. Ta akurat wróciła po blisko 20 latach na swoje miejsce. Zdjęta podczas kapitalnego remontu Poniatoszczaka w latach 80-tych przeleżała kilkanaście lat w magazynach ZDM, aż wreszcie jakaś trzeźwo myśląca głowa zdecydowała o jej przywróceniu. Szkoda tylko, że bliźniacza syrenka już nigdy nie wróci na przeciwną wieżycę z uwagi na wybudowanie stacji PKP Powiśle kosztem części wieżycy...



    1302) Z Górki Szczęśliwickiej na pazurki. Niby nic nadzwyczajnego. Ot kolejna górka z gruzów i smieci powojennej Warszawy. A jednak na płaskim Mazowszu każda górka jest na wagę złota. Co prawda żadna narta porządnego sportowca tu nie stanie, ale zawsze warto mieć alternatywę. Warto dodać, że górka to nie tylko stok, ale i wyciąg widokowy i zjeżdżalnia grawitacyjna - ot taka mała kolejka górska - na której można rozwinąć całkiem przyzwoite prędkości w zjeżdżaniu - godne polecenia.



    1303) Stary obiekt w nowej panoramie Warszawy. Wiekowy komin z terenów Politechniki wpasował się w panoramkę naszego downtown. Ciekawy obiekt bo obecnie jeden w Śródmieściu - kiedyś Ci u nas kominów było pod dostatkiem... Później przyszła wojna...



    1304) Tam wojna skończyła się wczoraj, a może trwa nadal... Praga, ul. Zamojskiego - obecnie biedakamienica w lokalizacji której za kilka lat będzie można tylko pozazdrościć. Miejmy nadzieję, że te kilka lat jeszcze kamienica wytrzyma, a póxniej znajdzie się sposób na zamiane lokali komunalnych czy kwaterunkowych na własnościowe jak w każdym normalnym kraju.



    1305) Symetria przyjemna jest. Nieczęsty to widok w naszym zabałaganionym urbanistycznie śródmieściu, a jednak jaokoś nam się te bloczki przyjemnie w jednej linii ustawiły, że i Intercontinental do kadru pasuje.



    1306) Księżyc przyświeca dobrym inwestycjom. Przyjemnie się wpasował zaprojektowany przez P. Kuryłowicza budyneczek. Przydałoby się po przeciwnej stronie Marszałkowskiej również coś o podobnym kształcie zaprojektować i wybudować...



    1307) Warszawskie studnie raz jeszcze. Dawno nie postowałem żadnego widoczku z tej perspektywy.



    1308) Olbrzym wśród czerwonych krasnali. Oj żeby tak cały dziki zachód wyglądał. Kilka dominant wysokościowych a u podnóża las kamienic o przybliżonej wysokości... Może taki widok bysmy mieli gdyby nie wojenna zawierucha, a tak może za kilkadziesiąt lat uda nam się doścignąć normalne miasto.



    1309) Ponad dachami Śródmieścia. Las anten, kanałów wentylacyjnych i gdzieniegdzie wystające wyższe kamienice. Tu akurat w kadr załapała się rzeźba znad frontu gmachu Politechniki.



    1310) Przerwany pęd Śródmieścia do nowoczesności. Co prawda ulica Bartoszewicza to już jedną nogą Powiśle, ale widoczne na zdjęciu lukskamienice były syndromem nowoczesności wchodzącej do warszawskiego śródmieścia. Wyposażenie we wszystkie ówczesne luksusy były obiektem pożądania wśród ludzi mieszkających w ciasnych i ciemnych czynszówkach z końca XIX wieku... Ale tak jak dziś możemy sobie w wielu przypadkach pomarzyć o apartamentach w Złotej 44 tak wówczas Ci którzy mieli pustki w portfelach mogli obejść się ze smakiem...

    Komentuj (0)